Człowiek z Oklahomy

Autor: 
Linder, Lukas
Tytuł oryginalny: 
Der Mann aus Oklahoma
Przekład: 
Uberman, Iwona
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
sztuka zdobyła Nagrodę Kleista oraz nagrodę na Heidelberger Stückemarkt w 2016 r.; opublikowana w "Dialogu" 6/2016
Obsada kobiety: 
4
Obsada mężczyźni: 
6
Prapremiera polska: 
07.09.2019 w Teatrze im. Bogusławskiego w Kaliszu, reż. Cezary Iber

W apartamencie bogatej kobiety zjawia się odziany w trencz detektyw o imieniu Ray. W ręku trzyma reklamówkę, w niej znajduje się zakrwawiona głowa zaginionego męża. Scena, która mogłaby znaleźć się w czarnym kryminale z lat 30., urywa się nagle. Wszystko to jest projekcją nastolatka, który na różne sposoby próbuje kompensować brak ojca.

Właściwa akcja rozpoczyna się od metaforycznego trzęsienia ziemi. Ojciec opuszcza matkę i nastoletniego Freda. Zostawia jedynie kartkę o treści "nie szukajcie mnie". Cały świat Freda legł w gruzach, tym bardziej, że osobom z jego otoczenia daleko do jakiegokolwiek autorytetu. Matka od razu sprowadza do domu kochanka, pana Szczerego, który niczym rozerotyzowany satyr rzuca sprośnymi aluzjami na prawo i lewo. Nauczycielka, która notabene prowadzi zajęcia z cyklu "Tato − mój idolu", porównuje ojca z ojczymem, dobitnie wyrażając aprobatę dla tego drugiego. Pewnego dnia Fred dostrzega w oknie pewnej willi cień ojca. Dlatego zapoznaje się z mieszkającym tam rówieśnikiem, "osieroconym" przez matkę, która nieustannie zabawia się ze swoim kochankiem. Nastolatkowie wymyślają alternatywne tożsamości rodem z kryminału, żeby choć trochę zapomnieć o wielkich nieobecnych. Lęk z powodu braku rodzicielskiego wzorca uruchamia mechanizm obronny w postaci zastępczych fantazji. Chłopcy w wyobraźni kreują się na wyrafinowanych, wyniosłych detektywów; matki, i w ogóle kobiety, w tym świecie stają się jedynie zawalidrogami...

Tytułowy człowiek z Oklahomy to anegdotyczny przeciwnik zapaśnika Melchiora, ojca jednej z nastoletnich bohaterek. Tym przydomkiem przedstawia się też przywiązany do krzesła człowiek w jednej z wizji Freda-Raya. Człowiek ten wygląda zupełnie jak jego ojciec, ale jego tożsamość nie jest jednoznaczna. Fred w istocie wciąż goni za własnym cieniem. "Będzie go pan dalej szukał?" - pyta rzekomy ojciec. "Myślę, że tak" - odpowiada Fred. "Ma się wtedy przynajmniej jakieś zajęcie. Będę go szukał. I myślę. Że go kiedyś znajdę. Ale najprawdopodobniej będzie już wtedy za późno". Nawet jeśli Człowiek z Oklahomy byłby prawdziwym ojcem Freda, to i tak są już sobie obcy.

Lukas Linder dotyka tematu traumy młodego człowieka pozbawionego wsparcia rodziców i jakiegokolwiek autorytetu, ale robi to z absurdalnym poczuciem humoru, z maestrią mieszając konwencje. W ten alchemiczny sposób rodzi się przewrotna opowieść o konserwowaniu patriarchalnego status quo i rysach na psychice dzieci z rozbitych rodzin. "Mężczyzna odchodzi, kiedy czuje, że musi odejść. Więc spoko. Tak powinno być" − mówi Fred, powtarzając tym samym frazesy, które są prawdopodobnie zarazem jego autoterapią.