Gąska

Autor: 
Kolada, Nikołaj
Gatunek: 
Komedia
Obsada kobiety: 
3
Obsada mężczyźni: 
2

Osoby:
AŁŁA, aktorka, 35 lat
DIANA, jej przyjaciółka, aktorka, lat około 40
NONNA, "Gąska", młoda aktorka, 20 lat

FIODOR, dyrektor artystyczny teatru, 40 lat
WASILIJ, administrator teatru, 35 lat

dziesięć osób na dalszym planie

Miejsce akcji: Dechowsk - miasteczko na prowincji, pokój w hotelu robotniczym; akcja dzieje się współcześnie, w środowisku prowincjonalnych aktorów

Przezabawna farsa na jedno łóżko, gąskę i dwóch mężczyzn, lecz - sztuka pełna jest odniesień do historii rosyjskiego teatru i, choć na pierwszy rzut oka wydaje się rasową farsą, ciągle igra miedzy farsowością a grą serio. I właśnie to różni ją od zwykłej farsy.
Aktorka, Ałła, wpada pewnego pięknego poranka do hotelowego pokoju swojej rywalki, młodziutkiej Gąski, która, jak się właśnie okazało, skutecznie zawróciła w głowie jej mężowi. Ku zdumieniu Ałły w łóżku Gąski kryje się kolejna niespodzianka, jest nią dyrektor artystyczny teatru, Fiodor. Ałła robi awanturę, na cały hotel wykrzykując Fiodorowi, że Gąska to ponoć ukochana jej męża, z którą ów mąż ma zamiar opuścić ją w trybie natychmiastowym. Fiodor jest zaskoczony i wstrząśnięty. Właściwie wszyscy są zaskoczeni i wstrząśnięci, a Ałła dodatkowo diabelsko wściekła, więc mdleje jak w dobrej farsie przystało. Na to Fiodor reaguje niczym rasowy dyrektor teatru: Niech pani nie umiera, o jedenastej mamy próbę! Na co Ałła odpowiada: Ja wam umrę... ja wam umrę... zaraz umrę... Niedoczekanie wasze... Akurat...
Korzystając z chwili przerwy teraz Gąska wpada w histerię. I biegnie się topić. Za nią wybiega jej absztyfikant.
W tym jakże dramatycznym momencie pojawia się przyjaciółka Ałły, Diana, dawna kochanka dyrektora teatru, z buzią pełną wspaniałych rad, jak zatrzymać partnera (np. wrzucić garść igiełek w to miejsce, gdzie sika). W taki to sposób Ałła znajduje partnerkę w niedoli, postanawiają pozbyć się rywalki i pakują jej walizkę, oglądając przy tym dość gruntownie jej garderobę. Na to wszystko wchodzi Wasia, mąż Ałły (ten sam, który chce ją opuścić dla młodziutkiej Gąski). Kiedy dowiaduje się o wszystkim, jest zrozpaczony. Na to wbiega ociekający wodą Fiodor, informując wszystkich, że Gąska utopiła się... I tu następuje koniec aktu I. 
     Akt II zaczyna się powtórką samej końcówki Aktu I.
Tym razem jednak Fiodor kończy zdanie: Utopiła się, ale nie na śmierć.
W ogólnym zamieszaniu każdy chce wyrazić swoje racje, każdy chce wykrzyczeć swój ból i dopiec swojemu antagoniście. Tylko Gąska zaśmiewa się w głos, kpi sobie z zazdrosnych kobiet, z mężczyzn, których potraktowała jak zabawki, dziękuje za spakowanie walizek i wychodzi, zostawiając resztę towarzystwa na pastwę samych siebie. Zdania są jednak podzielone: Ałła pała żądzą zemsty, Diana cieszy się, że z horyzontu zniknęła atrakcyjniejsza rywalka. Najbardziej rozgoryczeni wydają się być jednak bez wątpienia panowie, którzy w przypływie desperacji chcą się wieszać, ale ponieważ hak jest tylko jeden, długa kłótnia o palmę pierwszeństwa studzi nieco ich rozpalone głowy. Panie mają więc okazję do nieskrępowanego pocieszania swoich świeżo odzyskanych mężczyzn, np. Moja małpeńka! Moje ty śliczności! Zjadłabym cię z kopytami! I te oczka kochane, i te brewki! I moja łysinka śliczna! Daj, to cię pocałuję! Oj, ty mój cipolku, cipolku.
Sztuka Kolady pełna jest cudownych smaczków: z jaką finezją i pomysłowością Ałła wymyśla swojej rywalce, jak smakowita jest scena, w której dwaj mężczyźni kłócą się o pierwszeństwo do zawiśnięcia na haku: Zejdź mi z drogi, nie pchaj się, zostaw, słyszałeś! To jest mój hak, sam go kiedyś wbijałem! Tymi rękami! I to ja się będę wieszał, a nie ty! Zamknij się! Ja pierwszy! Nie, ja! Ja jestem bardziej nieszczęśliwy!, jak wspaniale obie korpulentne panie usiłują się wbić w modne ciuszki Gąski, a jak zabawne są same didaskalia... W końcu wszystko jednak zamienia się w prawdziwy teatr, a scena końcowa sztuki zostaje potraktowana przez pozostałych mieszkańców hotelu jako próba nowej sztuki. Po czym aktorzy zdejmują peruki, zmywają makijaż i kłaniają się publiczności, patrząc widzom prosto w oczy.

Farsa rodem z XIX-wiecznego teatru, choć ubrana we współczesny, rosyjski kostium, zyskuje nawias, stając się pastiszem, igraniem z konwencją, teatralną zabawą. 
Ale w tej perełce czuje się rękę i temperament mistrza.

Joanna Olczakówka dla ADiT