Historia całkiem zwyczajna

Autor: 
Łado, Marija
Przekład: 
Czech, Jerzy
Obsada kobiety: 
5
Obsada mężczyźni: 
5

Bajka dla dorosłych

Osoby
Krowa Bystra, Kobyła Siostrzyczka, Świnia, Pies Zbój, Kogut, 
Gospodarz, Gospodyni, Dasza, ich córka, Sąsiad, Alek, syn Sąsiada
miejsce akcji: stara szopa (obora)

     Pełna uroku, ciepła, choć przewrotna, metaforyczna przypowieść o tym, że czasem każdy z nas może zrobić coś, co uczyni świat lepszym. Większość bohaterów tej bajki dla dorosłych stanowią zwierzęta: emanująca stoickim spokojem Krowa, pełna marzeń Świnia, stara, zmęczona życiem Kobyła, wierny wbrew zdrowemu rozsądkowi Pies, zarozumiały Kogut o wielkich aspiracjach. Każde z nich jest uosobieniem konkretnych ludzkich cech i ściśle określonej filozofii życiowej. Zwierzęta starają się zrozumieć świat ludzi, ale nie jest to dla nich proste. Głównym autorytetem w tej dziedzinie jest Kogut, który regularnie ogląda telewizję i składa swoim przyjaciołom sprawozdania typu: "Monika Lewinsky! Wojna z terroryzmem! Ustawa o zakazie pornografii! Nie przeszła! Awaria kanalizacji miejskiej! Bieriezowski musi odejść!". W świat zwierząt brutalnie wkraczają ludzie ze swoimi problemami, ludzie, których zwierzęta darzą niezrozumiałym uwielbieniem. "Mogłabym umrzeć za naszego gospodarza" - mówi w pewnym momencie Świnia. 
     Okazuje się, że córka gospodarzy jest w ciąży z chłopakiem z sąsiedztwa, Alkiem. Jej rodzice nie akceptują tego związku, ponieważ Alek jest synem największego opoja i obiboka we wsi, który regularnie podkrada im z szopy samogon. Młodych łączy uczucie, ale mają świadomość, że rodzice dziewczyny nie będą chcieli zgodzić się na ten związek. Kiedy Matka dowiaduje się o wszystkim, wpada w panikę i szybko podejmuje za dziewczynę decyzję o konieczności dokonania zabiegu. Ojciec Alka znowu wkrada się do szopy po butelczynę. Dochodzi do konfrontacji. Gospodarz i Sąsiad rzucają się na Alka, ten się uchyla. Biegają po całej szopie. Kobiety krzyczą. Pies szczeka. Kogut macha skrzydłami. Sąsiad usiłuje bronić nienarodzonego dziecka, jest przeciwny przerwaniu ciąży. Ojciec obraża go nazywając łajdakiem, nierobem, złodziejem, gołodupcem. Kiedy wszyscy wychodzą, w szopie zostaje jedynie Sąsiad, który zwierza się zwierzętom ze swojego nieudanego życia. Zwierzaki między sobą komentują sytuację, której były świadkami. Objaśniają ją sobie po swojemu: 

     Świnia: Skąd biorą się te pieniądze?
     Pies: Ja wiem!
     Świnia: No, skąd?
     Pies: Z kieszeni albo z szuflady. Z portmonetki. Na pewno. Tam są  zawsze.
     Świnia: To dlaczego Alosza i jego ojciec nie mają? Czy nie mogliby tez wziąć z kieszeni?
    

Przychodzi Gospodarz, wyprowadza Świnię z szopy. Świnia jest szczęśliwa i dumna, bo myśli, że Gospodarz zabiera ją na spacer, więc cieszy się, że wreszcie zobaczy słońce, niebo, rzekę. Niestety zamiary Gospodarza są zupełnie inne. Za chwilę słyszymy jej przeraźliwe kwiczenie. Zwierzęta są przerażone.
     Kiedy nastaje noc, zwierzęta nie mogą zasnąć. Niespodziewanie między nimi pojawia się Świnia. Ma skrzydła. Jest teraz aniołem. Spełniło się jej największe marzenie, może latać, ale mówi przyjaciołom: Oczywiście, latanie jest przyjemne, ale lepiej jest żyć. Świnia jako anioł jest bez porównania mądrzejsza niż za życia. Tłumaczy zwierzętom, że skrobanka to przerwanie ciąży medycznymi narzędziami. Ciężarna krowa nie może zrozumieć, dlaczego ludzie robią takie rzeczy, dlaczego potrafią być tacy okrutni. Świnia tłumaczy jej, że właśnie dlatego wśród aniołów jest bardzo mało ludzi. Zdesperowany Kogut nawołuje do buntu: To niesprawiedliwe! Gdzie tu demokracja? A dlaczego to oni nas jedzą? A jeśli to ja mam ochotę ich zjeść?! Jestem w końcu równoprawnym członkiem społeczeństwa! Chcę żyć! Powstańmy, bracia! Przeciwko tyranii i totalitaryzmowi! Na pomoc!. Zwierzęta postanawiają uratować dziecko Daszy, ale nie wiedzą jak. Do szopy znowu przychodzi Sąsiad. Widzi Świnię-Anioła i okazuje się, że potrafi rozmawiać ze zwierzętami. Rozmawiają o tym, że każdy ma swojego anioła stróża i o tym, że żeby dziecko Daszy przyszło na świat, ktoś musi oddać za nie życie. Na ochotnika zgłasza się stara Kobyła, ale zwierzęta nie wiedzą, co dalej. Pies przynosi strzelbę Gospodarza, ale żadne z nich nie umie nacisnąć na spust. Zwierzęta proszą o to ojca Alka, ale on też nie może się na to zdobyć. Jest wrażliwym, dobrym człowiekiem. Idzie odnieść strzelbę. Świta. Do szopy wbiega Dasza, za nią Matka. Dasza oznajmia Matce, że podjęła decyzję o urodzeniu dziecka, w tym momencie Alek przynosi wieść o tym, że jego ojciec zastrzelił się. 
     W ostatniej scenie sztuki pojawia się cała rodzina z niemowlęciem, wszyscy są dla siebie łagodni i czuli. Towarzyszy im Sąsiad, ma skrzydła. Jest Aniołem Stróżem swojej malutkiej wnuczki. Razem z Gospodarzem śpiewają na zakończenie piosenkę kończącą się słowami:
     
     Nie jest ta ziemia niebem, lecz
     Korzyść nie będzie mała,
     Gdy zrobisz choćby jedną rzecz,
     By piekłem się nie stała.
     
     Sztuka napisana jest prostym językiem, a zabawne dialogi mają często charakter ludowego filozofowania. Nakreślone wyraziście postacie, ich rozmowy i życiowe perypetie składają się na tę skromną i oryginalną sztukę o elementarnych wartościach i najprostszych uczuciach.
     Narzucające się automatycznie skojarzenie z "Folwarkiem zwierzęcym" Orwella jest tylko połowicznie słuszne, ponieważ metafora Mariji Łado jest przesycona życzliwością i wyrozumiałością wobec ludzkich słabości, a nie bezwzględną, aluzyjną satyrą.

Joanna Olczak dla ADiT