Mieszka w Argentynie

Autor: 
Pietruszewska, Ludmiła
Tytuł oryginalny: 
On w Argientinie
Przekład: 
Czech, Jerzy
Gatunek: 
Dramat
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
0
Postacie: 
dwie dojrzałe kobiety

Na położonej pośrodku rzeki wyspie znajduje się ośrodek wypoczynkowy dla aktorów. Właśnie przypływa motorówką starsza kobieta, Nina, administratorka obiektu. Ponieważ sezon letni się skończył, na wyspie nie ma już nikogo oprócz bardzo starej kobiety, emerytowanej aktorki  Diany. Nina zaczyna wypytywać Dianę o to, co jadła, bardzo się troszczy o jej odżywianie, chociaż wyraża to w sposób dość brutalny. Wlewa nawet Dianie siłą wodę do ust. Diana twierdzi, że jest najedzona i w ogóle nie je większości z tego, co proponuje jej Nina. Dłuższy czas trwa przepychanka między kobietami, przy czym nie bardzo wiadomo, jaki główny cel przyświeca jednej i drugiej.

Trudno o większe przeciwieństwo, niż te dwie kobiety. Diana jest delikatna, kulturalna, zachowuje uprzejmość nawet w obliczu niegrzecznego, chamskiego wręcz zachowania Niny. Ta druga jest niewykształcona, przekręca wyrazy, szorstka, obcesowa, wulgarna i mówi właściwie tylko o najprostszych sprawach bytowych. Nie jest jednak pozbawiona wrażliwości na piękno – lubi, jak Diana recytuje wiersze. Diana wspomina różne historie ze swego teatru, często tragikomiczne. Nina też je zna, tylko że od innej, bardziej przyziemnej strony. Sama też wiele mówi, ale głównie o swojej rodzinie, o którą bardzo się troszczy. Wyspę i ośrodek traktuje głównie jako działkę, dzięki której może tę rodzinę wyżywić – uprawia tu warzywa, a wszelkie odpadki wywozi na ląd stały, żeby wykarmić prosiaka. Nina ma córkę, której nieba by przychyliła, ale głównym beneficjentem jest zięć, który nic teściowej nie pomaga, za to – w przekonaniu Niny – głównie dba o swoją matkę i siostrę. Diana z grzeczności wysłuchuje tych historii, chociaż na podstawie chaotycznych opowieści Niny nie bardzo potrafi się zorientować w jej stosunkach rodzinnych. Stopniowo zza życiowych drobiazgów wyłania się prawda: Ninę i Dianę łączy więcej, niż by się wydawało. Mąż Diany, nieżyjący już aktor Grigorij Iwanowicz, nie przepuścił żadnej kobiecie w teatrze, był więc przez krótki czas kochankiem Niny i ma z nią córkę. Nina i Diana wymieniają się poglądami na miłość. Dla pierwszej to przede wszystkim pociąg fizyczny, dla drugiej – stałość związku; zaspokojenie popędu to inna, mniej ważna sprawa.

W końcu wyjaśnia się, dlaczego Diana uparcie trzyma się ośrodka na wyspie: ukrywa się przed ludźmi, nie chce, żeby ją znaleziono. Chodzi jej przede wszystkim o wnuka ściganego przez bandytów i ukrywającego się w Argentynie. Jest im rzekomo winny miliony, ale tak naprawdę chodzi o zemstę dawnego kolegi z klasy. Bandyci zagrozili wnukowi, że jeśli złapią kogoś z jego bliskich, to wezmą na tortury, sfilmują je i prześlą mu do Argentyny. Diana wie, że jeśli wnuk zobaczy babcię na mękach, to natychmiast wróci do Rosji i padnie ofiarą złoczyńców. Dlatego woli mieszkać na wyspie i nawet zagłodzić się na śmierć. Nina boi się odpowiedzialności, oświadcza więc Dianie, że jej problemy są wyłącznie jej sprawą, musi się zatem wynieść. Diana odpowiada, że przecież ich córki są przyrodnimi siostrami, obie mają tego samego ojca, noszą jego nazwisko i nazwisko odojcowskie. Córka Niny jest więc tak samo krewną owego argentyńskiego wnuka i jest tak samo narażona na zemstę bandytów. Obie kobiety są więc związane do końca życia Diany, a nawet po jej śmierci. Diana prosi Ninę, by pochowała ją razem z mężem, ukochanym ich obu.

Piękna, bardzo ludzka, a zarazem pełna groteskowego czarnego humoru sztuka – pole do popisu dla dwóch starszych aktorek.