Terroryzm

Autor: 
Presniakow, Oleg i Władimir
Przekład: 
Czech, Jerzy
Gatunek: 
Dramat
Obsada kobiety: 
8
Obsada mężczyźni: 
10+
Czas akcji: 
Współczesne przestrzenie miejskie
Miejsce akcji: 
Lotnisko, samolot; sypialnia w mieszkaniu; podwórko z placem zabaw; biuro korporacyjne; łaźnia w koszarach

Tytułowy terroryzm, bardziej niż jako krwawy zamach polityczny czy przemoc zorganizowana, przez braci Olega i Władimira Priesniakow rozumiany jest jako strach i przemoc towarzysząca ludziom w ich codziennym życiu. To terror „międzyludzki", na najbardziej podstawowym poziomie – kiedy zwykli ludzie boją się własnych współpracowników, przełożonych, partnera, rodziny. To cichy, codzienny terror, jaki nieświadomie wywierają na siebie samych ludzie, zwłaszcza w przestrzeni publicznej. W sztuce Rosjan trwa nieustanna sytuacja zagrożenia; ktoś kogoś dręczy, nie pozwala spokojnie żyć. Są to sytuacje uznawane powszechnie za normę. W pierwszym akcie pasażerowie, zdenerwowani wstrzymaniem lotów, zaczynają panikować i wzajemnie się oskarżać, podejrzewać o spisek. W kolejnym kochanek znęca się nad swoją łóżkową partnerką – erotyczną w zamierzeniu zabawę w krępowanie traktuje serio. Związuje i knebluje kobietę, żeby „wreszcie mieć spokój". Kochanków łączy tylko seks – nie odczuwają wobec siebie nawet przyjaźni. Kochanka z kolei „sterroryzowana" jest przez strach przed mężem, który nie wiadomo jak zareaguje, gdy przyłapie ją na romansie. W kolejnym akcie trafiamy do korporacyjnego biura, w którym okazuje się, że jedna z pracownic popełniła samobójstwo. Co było tego przyczyną? Zdradzający mąż, czy też może miała dosyć psychicznego nękania (mobbingu) przez szefa? Kierownik sieje terror wśród podwładnych; dorośli ludzie boją się nawet napić wody bez jego zgody. Stara kobieta z aktu IV jest represjonowana przez zięcia. Boi się własnej rodziny, która czyha na jej rentę. Jest zmuszana (przez więzy krwi) do pilnowania nieznośnego wnuczka. Staruszka zebrała w sobie już dosyć nienawiści, aby planować otrucie zięcia. Żołnierze z ostatnich aktów prześladują tzw. kota – najsłabszą ofiarę z grupy, nad którą znęcanie się jest powszechnie akceptowane.

Bohaterowie traktują się nawzajem z biernym okrucieństwem, to znaczy: na ból reagują natychmiastowym odwetem, zamiast próbą zrozumienia drugiego człowieka. Brak im empatii, łagodności. Kiedy sami czują się rozgniewani, rozczarowani bądź niepewni, pragną, by druga osoba poczuła się jeszcze gorzej. Własny strach karmią strachem innych – w tym zdaje się tkwić źródło terroryzmu; koło się zamyka. Jednocześnie każda z postaci ukazuje drugie oblicze. Okrutni wobec kolegi żołnierze oburzają się na babcię, która karci wnuka. Mąż, na własne oczy widząc zdradę żony, z zimną krwią doprowadza do jej śmierci – ale później, zrozpaczony swoim czynem, wypłakuje się w samolocie przypadkowym pasażerom. Jedyną naprawdę pozytywną postacią jest żołnierz-antyterrorysta, który widział już tyle ofiar i miejsc po wybuchach, że potrafi zdiagnozować źródło terroryzmu: to strach i przemoc przenosząca się niczym wirus. Trudno zatrzymać rozprzestrzeniającą się reakcję łańcuchową.

Nie tylko mocarstwa takie jak USA czy Rosja ogarnięte są dzisiaj psychozą terroru. Media nakręcają nasz strach, relacjonując z każdego zakątka Ziemi rozmaite okropieństwa: epidemie, co rusz wybuchające wojny, działalność religijnych fanatyków. Lecz autorzy sztuki wskazują, że również te międzyludzkie, osobiste relacje nie są wolne od aktów terroryzmu.

dla ADiT - hu