Tinta

Autor: 
Holewiński, Wacław
Szczegóły: 
2005
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
2
Miejsce akcji: 
zdewastowane mieszkanie

Bohaterowie tej kameralnej sztuki prowadzą bolesną i bezlitosną grę z własną pamięcią, a może przeciwnie, to pamięć igra z nimi prowadząc ich bez końca po swoich ślepych ścieżkach.

 

Tytułowa tinta, czyli jednolite tło zadrukowane jasną farbą, na którym następnie drukuje się farbą ciemniejszą tekst lub rysunek, to wojna - nieodłącznie z jej okrucieństwami, poniżeniem, strachem, ciągłym poczuciem zagrożenia. 
Młoda kobieta ukrywa się w pustym mieszkaniu, tam znajduje ją młody mężczyzna. To początek spirali, która nakręca życie bohaterów i odciska na nich niezatarte piętno.

W akcie I ONA jest zalękniona, zaniedbana i brudna, ON również jest przepełniony zwierzęcym strachem. Nawiązuje się między nimi, z czasem coraz silniejsza, wzajemna więź na wzór relacji: ofiara - kat, dręczony - dręczący, choć tak naprawdę są raczej dwójką słabych, bezbronnych i zastraszonych ludzi, którzy gotowi są na wszystko w obronie własnego życia.
W akcie II spotykamy ich starszych o dwadzieścia lat, wciąż w tym samym związku i zależnościach, ale ich relacja jest wzbogacona o traumatyczne, raniące wspomnienia, wzajemne oskarżanie się, wstydliwe tajemnice. ONAONA nie wychodzi z domu, nasłuchuje przez ścianę, ONON rzekomo pracuje, ale twierdzi, że pracodawca dał mu urlop zdrowotny. Na zewnątrz panuje już zupełnie inna rzeczywistość, ale dla bohaterów czas się zatrzymał. Żyją w piekle, które sami sobie stwarzają. Z lawiny oskarżeń i żalu wyłania się porażający obraz ich przeszłości - kobieta była wielokrotnie gwałcona, musiała pozbyć się niechcianej ciąży, ma za sobą pobyt w szpitalu psychiatrycznym, próbę samobójczą, mężczyzna z kolei jest napiętnowany ciemną przeszłością donosiciela i sam został przez oprawców wielokrotnie poniżony, przy czym "nasi" nie byli wcale lepsi niż "tamci". Przeszłość trzyma bohaterów mocno w swoich rękach, a oni nie próbują tego zmienić. Jakby poprzez ciągłe wracanie do przeszłości i rozpamiętywanie jej odbywali swoistą formę pokuty i odkupienia. Ból jednak nie maleje, wspomnienia nie zacierają się.

W III akcie skonfrontowani zostają bohaterowie w swoim młodszym i starszym wydaniu. Psychodrama trwa dalej. Na jaw wychodzą nowe szczegóły z życia bohaterów. Bez przeszłości bylibyśmy innymi ludźmi. Może ten strach byłby mniejszy? Albo przynajmniej potrafilibyśmy patrzeć na siebie z sympatią - mówi w pewnym momencie ONAONA, mając przed oczami także   samą siebie sprzed lat. I choć na pierwszy rzut oka kobietę i mężczyznę łączy jedynie traumatyczna przeszłość, to paradoksalnie jednak ich pełen sprzeczności związek wydaje się być kokonem, w którym skutecznie skryli się przed życiem i światem, jest czymś w rodzaju kontrowersyjnego i trudnego azylu. Autor nie obdarzył bohaterów rysem indywidualizmu; tak wtopieni są w tytułową tintę, że zacierające się granice stają się niemal naczelnym wątkiem sztuki. Jednak jednym z głównych bohaterów sztuki Wacława Holewińskiego jest bez wątpienia strach, w rozmaitych swoich odcieniach, jego złożone przyczyny i tragiczne, nieodwracalne skutki. Doskonale oddaje to intensywny, emocjonalny, gęsty język, jakim posługują się bohaterowie.  

A jednak autor skutecznie ucieka od dosłowności. W finale sztuki bierze w nawias opowiedzianą historię, narzucając widzom bezpieczny dystans. A słowo psychodrama nabiera głębszego sensu:
ONON  - Co to kurwa jest? Szósty raz? Ja wysiadam. Znów zapomniałaś tekstu? Ile razy można to powtarzać? Do dupy. Dlaczego ja tu jestem? Dzień przed premierą? Kto mnie do tego namówił? Nigdy więcej nie dam się na to nabrać. Prowincja. /dobitnie/ A-ma-to-rzy, a-ma-to-rzy.

omówiła dla ADiT : Joanna Olczak-Cichucka