Upał w grudniowe przedpołudnie

Autor: 
Górecki, Jacek
Gatunek: 
Dramat
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
0

Utwór jest zapisem przejmującego spotkania dwóch kobiet - matki i córki - w niemiejscu (mieszkanie pożydowskie, "nienasze", zawalone rupieciami niczym artefaktami dawno zapomnianej przeszłości) i nieczasie ("upalny grudzień"); być może to spotkanie nigdy się nie wydarzyło i jest jedynie projekcją, w której dokonuje się przepracowanie traum obu bohaterek.

R. to matka siedząca wśród zwałowiska rzeczy. A. to jej córka, mająca pomóc jej w uporządkowaniu przestrzeni. Ich "spotkanie" jest tak naprawdę zestawieniem dwóch intymnych spowiedzi, osobnych strumieni świadomości. Jest już za późno, by nawiązać prawdziwy dialog, zasypać przepaść, jaka wytworzyła się przez lata milczenia, zaniedbań, wzajemnych pretensji. Panuje atmosfera podskórnie przeczuwanej apokalipsy, zarówno globalnej (odniesienia do przepowiedni, katastrofy klimatycznej, zagłady świata), jak i prywatnej. A. wyrzuca matce jej brak zainteresowania nią i jej (zmarłą już) siostrą w dzieciństwie. Dorosła już kobieta wybrała (czy może: została skazana na) życie pozbawione stabilizacji, bez sprecyzowanego celu, wśród "nietakich, nieludzi". R. również rozlicza się ze swoją przeszłością, przede wszystkim analizując macierzyństwo jako narzucony społecznie obowiązek kobiety, realizowany przy znikomym wsparciu mężczyzny (jawiącego się zresztą jako wielki nieobecny). Owe dwie opowieści, przesycone poetyckim i pełnym symboliki językiem, rozbrajają jedne z największych mitów dotyczących kobiecości, w tym bezwarunkowej miłości macierzyńskiej oraz kultu matki jako osoby zdolnej do największych wyrzeczeń.

Dopiero po latach bohaterki próbują naprawić to, czego naprawić prawdopodobnie się już nie da - chyba że w obrębie fantazmatu, za jaki można uznać przedstawioną w sztuce rozmowę. Czy jedyną drogą do katharsis jest symboliczne zabicie toksycznej matki, odcięcie niewidzialnej pępowiny? Kto osądzi nieobecne, milczące matki?

"Jedyne co nam ludziom daliście to ciało
Ojcowie i matki
Pytam się
Gdzie jest reszta
Ciało i nic po za tym
Dlatego tak wielu z nas wykorzystuje je jako swój język
Myślom odmawiając głosu
Jestem przez to uboga
Bo moje ciało wygląda jak po wykarczowaniu lasu
Na głowie zamiast korony noszę perukę
Nakładam ją na swoją głowę każdego dnia
I szminkę czerwoną by nie było widać moich brzydkich warg
Na starość się robią jak zjechana ulica asfaltowa [...]"

Autor z uwagą i wrażliwością zarysowuje konflikt osobisty, ale sporo uwagi poświęca też analizie różnic pokoleniowych, ustanawiając matkę strażniczką chaosu panującego w domu, czyli: osobą zakrzepniętą w przeszłości, zawieszoną pomiędzy życiem a śmiercią ("Białe, długie ciągnące się kotary w oknach, które oblepione od dołu kurzem ważą dziesiątki kilogramów. Fotele. Stoły. Krzesła. Abażurowe lampy. Stara zniszczona sekretera. Kredens z brakiem porcelany. Kartony. Jedno na drugim. Jedno na drugim. Jakby przeznaczone wszystko do likwidacji, do wyprowadzki. A jednak ciągle się tu żyje"), a córkę - konsumentką rzeczywistości instant. Nie ma tu jednak miejsca na stereotyp; Górecki z wyczuciem zgłębia meandry ludzkiej psychiki.