Zazwyczaj śnimy w samotności

Autor: 
Holewiński, Wacław
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
Dramat psychologiczny (2004)
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
2
Postacie: 
dwa małżeńśtwa

Dziejąca się w Niemczech trzyaktowa sztuka Holewińskiego wprowadza nas w małe piekło życia małżeńskiego. Jej bohaterowie to ludzie w dobrze średnim wieku i dobrze sytuowani. Agentka literacka, Ruth, i jej mąż, znany pisarz Max Scheller, żyją w swoistej zawodowej symbiozie. Ruth, w istocie ignorantka, jest agentką swego męża, który doradza jej także w innych kwestiach literackich - z kolei Max, od jakiegoś czasu niepiszący, żyje obecnie w pewnym sensie z agencji własnej żony. Ta zależność zdaje się w istocie trzymać przez ostatnie lata ten bezdzietny związek, w którym uczucia całkowicie wygasły, bo nawet chorobliwa zazdrość Ruth wynika nie z miłości, ale bardziej z urażonych ambicji, z niespełnienia, z boleśnie, "po kobiecemu" odczuwanej nieuchronności przemijania, wreszcie z doskwierającej w tym związku samotności. Także Max jest ludzko i zawodowo niespełniony i samotny, świadomie, acz nie bez wyniosłości, izoluje się od "wielkiego świata", niekiedy rekompensując sobie i samotność, i wypalenie, twórczą impotencję, "skokami na bok"(a przynajmniej taki wizerunek siebie prezentując żonie).
Bohaterów poznajemy w trakcie przygotowań do wyjścia na proszoną kolację. Sprowokowana przez Ruth kłótnia ma nieomal wymiar rytualny, zdaje się powtarzać z niejaką regularnością. Zwłaszcza wtedy, kiedy w grę wchodzi jakaś kobieta i Ruth czuje się zagrożona. Max ma bowiem na owej kolacji przedstawić młodszej dużo od siebie pisarce opinię o jej ostatniej powieści. Wzajemne żale i pretensje, czynione sobie wyrzuty, wypominanie różnych zachowań, podkreślanie zasług, własnego znaczenia w życiu tej drugiej osoby itp., wyrażane często bardzo bezpośrednio, niekiedy prymitywnym i wulgarnym językiem - ukazują bohaterów jako ludzi "wydrążonych", nierozumiejących się wzajemnie i obcych, jako zderzenie egoizmów, tkwiących w sidłach jakichś niepojętych, bo pozbawionych przyjemności, sadomasochistycznych relacji, których nikt nie jest w stanie zerwać. Podejmowane właściwie tylko przez Maxa próby łagodzenia sytuacji na niewiele się zdają
W akcie drugim małżeństwo Schellerów skonfrontowane jest z innym związkiem - pisarki Urszuli i jej męża, rumuńskiego imigranta, cenionego genetyka Iona. Ruth i tutaj leczy swoje kompleksy, oskarża Urszulę o sypianie z Maxem, i w ogóle robienie kariery przez łóżko, demonstruje "wyższość kulturową" Niemców nad Rumunami itp. Próbujący ją tonować Max ostatecznie topi swoje problemy w alkoholu. W pewnym momencie Ion zwraca się do Urszuli: I co widzisz? Parę podstarzałych komediantów. Przerażonych sobą, w ciągłej wojnie, w klinczu. Nie musisz się ich bać. To trafna charakterystyka gości, którzy wypadają żałośnie na tle gospodarzy, kochających się, a przynajmniej ciepłych dla siebie, zainteresowanych sobą, snujących wspólne plany i marzenia. 
Po powrocie do domu (akt III) Schellerowie idą do łóżka. Ale fizyczne zbliżenie nie odbudowuje w nich niczego. Ciągle tkwią w klinczu. Na plan pierwszy ich rozmowy wysuwa się spotkanie z Urszulą i Ionem. Krytyczne, a nawet obraźliwe (te dupki, mówi Ruth) uwagi pod ich adresem, nie są jednak w stanie stłumić wrażenia, że to właśnie tamta para wyszła z konfrontacji zwycięsko. W pewnym momencie następuje krótka, liryczna scena, która ujawnia bohaterów "śnienie w samotności": 
   Przez chwilę każde jakby mówiło do siebie.
   
   RUTH - Rozumieją się...
   MAX - To ciężka praca.
   RUTH - Dbają o siebie...
   MAX - Trzeba być młodym.
   RUTH - Oddałabym wszystkie nasze pieniądze...
   MAX - Słabo widzę na oczy, powinienem iść do okulisty, zmienić szkła.
   RUTH - Będę zapraszać do nas ludzi, koniec z tym...

Dla Maxa spotkanie z Ionem i Ursulą powoli nabiera istotnego, przełomowego znaczenia. Wiedziony nagłym impulsem wstaje z łóżka i postanawia siąść do pisania. Znów zacznę pisać - mówi do Ruth - Wszystkie te gówna, które promujesz, będziesz mogła wyrzucić do kosza. Z jakichś powodów (z lęku, że mąż znów się uniezależni? że literatura stanie się jej konkurentką? z zazdrości o przyszły sukces i sławę męża?, a może po prostu po to, by w akcie rozpaczy utwierdzić swoją kobiecość, atrakcyjność jako obiektu pożądania?) Ruth sięga po telefon i wzywa policję twierdząc, że została zgwałcona przez męża…
 Holewińskiego "sceny z życia małżeńskiego" są kolejną sztuką tego autora, w której dominującym motywem staje się egzystencjalny brak, samotność, a przede wszystkim niemożność międzyludzkiego porozumienia."Zazwyczaj śnimy w samotności", powiada w tytule autor, i tylko słówko "zazwyczaj" daje jeszcze jakąś nadzieję.

Zdzisław Jaskuła dla ADiT